Skuteczne programowanie treningowe

W jakim kontekście można ocenić skuteczność metody treningowej? W nowożytnej periodyzacji treningowej pojawiają się pojęcia „is” oraz „ought to”. „Is” to stan obecny, zastany, „ought to” to natomiast stan, który powinien zostać osiągnięty, „życzeniowy”. Tak, dokładnie – mimo wielu lat rozwoju wciąż założenie, iż można zawodnika zaprogramować jak maszynę jest mrzonką, i to niezależnie od tego jak wiele i jak bardzo wysublimowanych zmiennych trener nie rozpisze. Co to, to nie. Rola trenera sprowadza się do opracowania założeń programu, ale przede wszystkim obserwacji, wyciągania wniosków i korekcji tegoż pod kątem danej unikalnej jednostki. Tak po prawdzie, to trener ma się zawodnika „nauczyć”.

Progres zawodnika początkującego to stosunkowo prosta sprawa. Basically, każdy protokół zawierający element przeładowania zapewni przyrosty siły. Gdy zawodnik staje się coraz bardziej wyspecjalizowany, konieczne jest wdrożenie pracy nad słabymi ogniwami, elementów prehabilitacji i innych. Pojawia się coraz więcej elementów układanki, obraz zaczyna się zamazywać. Ought to już nie zawsze zamienia się w is. 

Radzieccy naukowcy dali podwaliny pod obraz dzisiejszego programowania sportów siłowych. Dostaliśmy zakresy intensywności, sugerowaną liczbę liftów, sugerowane metody treningowe. Brak w tym jednak pierwiastka ludzkiego, tego sznytu, który pozwala z dobrego zawodnika wytrenować jednostkę elitarną. Bo czy stosowanie danych „poprawnych” dla większości pozwoli jednostkom wybitnym odkryć swój prawdziwy potencjał? Nie. I panowie Frederick, Jovanovic i przede wszystkim Tuchscherer zdawali sobie z tego sprawę. Tak oto do trójboju siłowego zostało zaadaptowane RPE, tak powstały metody planowane oddolnie, tak powstały wskaźniki Stress Index i Exertion Load, pozwalające na faktyczne monitorowanie przebiegu treningu, mikrocyklu czy mezocyklu. 

Czy można się obyć bez tych wszystkich nerdowskich tabelek i wykresów? Pewnie, że można, i to z dobrymi rezultatami. Jednak jest jeszcze trochę przestrzeni między „dobrym” a „najlepszym”. Mike Tuchscherer wytrenował 28 mistrzów i mistrzyń świata federacji IPF. Tym samym, idąc za sloganem pewnej znanej reklamy „Podaj to, co najlepsze”, uczę się i piszę swoim ludziom programy na podstawie szczegółowej analizy jak największej możliwej liczby zmiennych. Aby móc wykrzesać z nich pełny potencjał. 

może ci się spodobać

Alternatywne podejście do programowania zaawansowanego zawodnika

Taka sytuacja – zawodniczka bardzo zaawansowana, z międzynarodowymi sukcesami na koncie. Znane są ostatnie dwie rozpiski raw z adnotacją, która była ok […]

Budowa metody treningowej

Dość często wypowiadamy się na temat akcesoriów z jednego prostego powodu- są po prostu zajebiście ważne. Nieważne czy trenujemy metodą liniową, sprzężoną, […]

Cube method

Siema, dzisiaj postaram się napisać coś mądrego na temat metody treningowej Brandon’a Lilly’ego, czyli Cube Method. Czy ma ona sens? Czy siki […]