Wiedza
Opublikowany przez

Priorytetyzacja

Im większe zaawansowanie zawodnika, tym więcej czynników zaczyna mieć znaczenie podczas budowania formy startowej i progresowania. Nie jest żadną tajemnicą, że koleżka, który na siłownię zawitał pierwszy raz może mieć kiepskie wzorce ruchowe, być niedożywiony i mieć najbardziej z dupy plan, a i tak będzie w stanie przez pewien okres dokładać na kij. Z drugiej strony, zawodnicy z wieloletnim stażem mogą mieć doskonałe wzorce ruchowe, przemyślaną metodę treningową, dopiętą michę i regenerację, a dalej nie być w stanie progresować. Dla mnie bycie zaawansowanym to:

  • zwiększona wydolność neuromuskularna,
  • konieczność większej pracy.

O wydolności neuromuskularnej pisałem jakiś czas temu tutaj (zachęcam do zapoznania się). W dużym skrócie – wydolność neuromuskularna odpowiada za rekrutację jednostek motorycznych w mniej więcej jednakowym czasie. Im wyższa, tym większy procent tkanek możemy zaprzęc do pracy w krótszej jednostce czasu, czyli więcej mięsa kurczy się jednocześnie, a my jesteśmy w stanie wstać z większym ciężarem. Mroczną stroną tej adaptacji jest większa podatnosć na przetrenowanie, zarówno tkanki mięśniowej jak i CUN. Dlatego osoby początkujące mogą sobie strzelać single na poziomie +95%CM bez większego uczucia zmęczenia, podczas gdy zaawansowani zawodnicy po kilku takich singlach czują się jak po spotkaniu czołowym z tramwajem. Wiedząc już, iż ciągła maksymalizacja wyników niechybnie prowadzić będzie do regresu i przetrenowania, nietrudno wysnuć wniosek, iż plany treningowe należy periodyzować. Budowanie formy sportowej następuje głownie podczas fazy akumulacji, gdy zawodnik jest poddany wysokiej objętości treningowej. Nie jest zaskoczeniem, iż atleci zaawansowani potrzebują intensywniejszego bodźca, więc niezbędna im objętość treningowa będzie znacznie wyższa niźli początkujących. W takim razie niech trenują więcej i po sprawie, prawda? Otóż nie jest to takie proste.

Im potężniejsza objętość, tym większa jednostka czasu potrzebna jest do regeneracji. Chcąc trenować efektywnie trzy boje zaawansowany zawodnik powinien traktować swoje ciało trzy, cztery razy w tygodniu ogromną objętością, co w 80% przypadków da efekt odwrotny do zamierzonego. Tym sposobem dochodzimy do meritum – priorytetyzacja. Priorytetyzacja polega na podporządkowaniu metody treningowej pod jeden lub dwa boje (zazwyczaj wyciskanie + ciąg/siad) i ustawieniu pracy dodatkowej tak, by forma trzeciego boju mogła zostać podtrzymana (bądź też nie). Gotowym, ale hardcorowym i nieco przerysowanym przykładem takowego planu są sławetne metody Smolova (do wglądu tutaj). Ale zaznaczyć należy, że absolutnie nie trzeba orać 4 razy w tygodniu siadów na ogromnej objętości aby w tym boju progresować. Nawet poruszanie się w obrębie tego samego planu, poparte manipulacją objętością oraz pracą dodatkową, może przynieść zamierzone efekty. Jednakowoż, priorytetyzowanie poszczególnych bojów nie ma prawa bytu w przypadku przygotowań do zawodów. Nie wyobrażam sobie braku jakiejkolwiek konkurencji w planie treningowym na 8 tygodni przed startem.
Nie twierdzę, że jest to jedyna droga do sukcesu i srogich wyników. Z moich obserwacji wynika, że więcej z priorytetyzacji mogą wyciągnąć ciężcy zawodnicy, którzy mają znacznie więcej mięcha niźli zawodnicy lekcy. Metody treningowe Borisa Sheiko, o potężnej objętości i raczej niskiej intensywności (zależnie od planu) również nie wpisują się w żaden sposób w ten schemat. Tym samym, zachęcam do wzmożonej dyskusji na powyższy temat. Uczmy się od siebie.

Ze sportowym pozdrowieniem,
Jurand

Dodaj komentarz

Zawodnik Trójboju Siłowego drużyny Podsztanga.pl. W ekipie odpowiadam za kontakt z Klientami i robienie memów. W przerwie między treningami, spaniem i jedzeniem studiuje informatykę.

Mam na imię Daniel i sportem zajmuję się od 13 lat. Moje osiągnięcia sportowe obejmują przysiad 315 kg, wyciskanie na ławce 185 kg oraz martwy ciąg 325 kg. W pracy z podopiecznymi kładę duży nacisk na analizę i indywidualne podejście, tak aby plan treningowy był dostosowany do obecnych możliwości zawodnika. Zapraszam do współpracy zarówno w naszej sekcji amatorskiej we Wrocławiu, jak i poprzez konsultacje online.

Jestem trenerką trójboju kobiet i aktywną zawodniczką od 2019 roku. Moja historia w trójboju siłowym to nie tylko zapis wyników, ale przede wszystkim miłość do sportu, którą pielęgnuję przez całe życie. Jestem dumną posiadaczką tytułów mistrzyni i wicemistrzyni Polski w różnych kategoriach. Aktualnie mam 7 najwyższy total wśród kobiet w Polsce. Jednak moja pasja wykracza poza osobiste sukcesy.

Dedykuję się pomaganiu kobietom w ich drodze w tym sporcie. Moje doświadczenie i wiedza pozwalają mi nie tylko nauczyć techniki i strategii trójboju, ale również nauczają, jak rozwijać się sportowo i osiągać niesamowite wyniki.

Ponad 16 lat temu pierwszy raz pojawiłem się na siłowni, na początku jak większość adeptów w celu poprawy sylwetki. Bardzo szybko jednak subiektywne odczucia wizualne odnośnie wyglądu przestały mnie jarać, a moje zainteresowania przeniosły się na coś bardziej mierzalnego. A nie ma nic łatwiej mierzalnego niż konkretna wartość liczbowa – kilogramów na sztandze. Nie mieliśmy wtedy tak łatwo dostępnej wiedzy o treningu, więc trzeba było wielu prób i błędów, aby osiągać – jak na tamte czasy – satysfakcjonujące wyniki.

Uczestniczyłem w wielu szkoleniach związanych z poprawianiem performance – dotyczących treningu jak i odżywiania, co wraz z ciągle nabywaną praktyką stworzyło pokaźny warsztat strategii treningowych dających coraz lepsze efekty.

Od 2021 roku wykorzystuję zgromadzoną wiedzę i doświadczenie aby pomagać budować silnych i odpornych na kontuzje zawodników trójboju. Wytrenowałem w tym czasie dwie rekordzistki Polski w wyciskaniu leżąc, a moi zawodnicy wielokrotnie stawali na podiach na zawodach rangi krajowej.

Z wykształcenia mgr. inż. Technologii żywności i Żywienia Człowieka, w 2024 roku porzuciłem pracę na etacie aby w pełni poświęcić się rozwojowi jako trener i dostarczać jeszcze lepszą jakość rozwiązań treningowych osobom z którymi współpracuję.

Zajmuję się sportem zawodniczym już od ponad 20 lat. Zanim zagościłem w świecie trójboju na stałe, trenowałem wszelkiego rodzaju sporty począwszy od lekkiej atletyki, sporty drużynowe jak koszykówka, kończąc na MMA czy BJJ. Od zawsze w tle towarzyszyło mi dźwiganie żelastwa, ale dopiero 8 lat oddałem się temu całkowicie, gdzie trójbój stał się moją obsesją.

Startuję w sportach siłowych od 16 lat – zaczynając od wyciskania leżąc, przez kulturystykę do trójboju mając też epizod w strongman. Od długiego czasu pomagałem znajomym w treningach, jak i w sprawach okołotreningowych. Od czasu dołączenia do Podsztangi (2019r.) zacząłem również szkolić się w dziedzinach sportowych, co w połączeniu z dużym doświadczeniem pozwoliło mi przygotowywać zawodników do zawodów sportowych. Na co dzień jestem konstruktorem w automotive, ale rutyna, którą nauczył mnie sport pozwala z powodzeniem zajmować się również prowadzeniem zawodników w sporcie.

Trener i szkoleniowiec drużyny Podsztanga.pl. W wolnym czasie zawodnik Trójboju z totalem 900kg. Lubię podnosić ciężary i uczyć innych, jak to robić. Mój sekret tkwi w ogromnych ilościach ryżu.

“Emerytowana” trójboistka, a obecnie specjalistka z wieloletnim doświadczeniem w branży marketingowej. Moja kariera zawodowa to ciągłe poszukiwanie nowych wyzwań i integracja pracy z pasją, co owocuje współtworzeniem i koordynowaniem projektem Podsztanga.pl. Wolnych chwilach lubię robić rzeczy z moimi pieskami.

Uczę ludzi jak poprzez ruch mogą poczuć się lepiej w swoim ciele. Absolwentka wrocławskiej akademii wychowania fizycznego. Trenerka od 2014 roku.

Współzałożyciel i główny trener drużyny Podsztanga.pl. Trenuje trójbój od 2005 roku. Trener większości punktujących zawodników ekipy. Ulubione danie: pierogi.

Kliknij przycisk poniżej, przejdź do koszyka i dokonaj płatności

0