Wiedza
Opublikowany przez

Pas treningowy

Jak świat długi i szeroki, pas treningowy jest nieodłącznym towarzyszem każdego szanującego się atlety. Wokół pasów narosło sporo legend i mitów, traktujących o ich cudownych właściwościach jak ochrona przed rozrostem talii, tytanowe opancerzenie odcinka lędźwiowego kręgosłupa, czy też włożenie ekstra 30 kilogramów w martwym ciągu. Najwyższy czas położyć kres mitomanii i udzielić odpowiedzi na najważniejsze pytania:

Czy pas czyni kontuzjoodpornym?
Który pas jest najlepszy?
Czy w pasie można zajść w ciążę?
i wiele innych.

I. Mechanizm funkcjonowania pasa

Warto na samym początku wyjaśnić sobie zasadę działania pasa treningowego. Przede wszystkim, pas zwiększa ciśnienie śródbrzuszne (o ok. 15-40%). Jest to nic innego jak Manewr Valsalvy, gdzie praca mięśni brzucha zostaje spotęgowana przez pas opinający korpus.

II. Pas a kontuzje odcinka lędźwiowego kręgosłupa

W odróżnieniu od wielu (blisko 90%!) bywalców fitness klubów i osiedlowych siłowni, pas przez naukowców jest uważany za narzędzie przede wszystkim do poprawy wyników siłowych aniżeli bezpieczeństwa. Badań skupiających się na korelacji pasa treningowego i urazów jest doprawdy niewiele i nie są one warte uwagi ze względu na dobór grupy badanych (pracownicy fizyczni) lub doboru obciążenia do eksperymentu (65 funtów, lol). Wartym odnotowania profitem wynikającym ze zwiększonego poprzez pas ciśnienia śródbrzusznego jest zmniejszona kompresja kręgosłupa, choć należy nadmienić, iż nie wszystkie badania są w tym aspekcie jednoznaczne. A więc? Pas nie chroni przed kontuzjami. Robią to: – potężne i wytrenowane mięśnie korpusu – stabilizacja centralna – prawidłowa technika. Pas jest tylko narzędziem, nie naprawi dysbalansu strukturalnego, braku mobilności i potężnego garba, ba!, zbyt częste go używanie może prowadzić do urazu. Pas nie jest panaceum na lenistwo, niechcemisie i corezrobięjutro.

III. Korzyści wynikające z używania pasa

Dziewięćdziesiąt dziewięć procent z nas jednoznacznie orzeknie, że w pasie dźwiga się łatwiej. I dla tych 99% jest to prawda. Co z tym jednym procentem? To zawodnicy pokroju Konstantin Konstantinovsa, którzy mogą popisać się arcymocnym korpusem i rewelacyjną stabilizacją centralną oraz rotacyjną. Przywdzianie pasa treningowego nie przynosi im żadnych benefitów. Wróćmy jednak do ogółu. Pas sprawia, że wydajność zawodnika wzrasta – ciężar zdaje się być lżejszy niźli dźwigany stricte raw, pojawia się możliwość dorzucenia 1-3 powtórzeń ad hoc czy też poprawy PR od 5 do aż 15 procent. Te jakże pożądane efekty wynikają ze sposobu, w jaki pasa działa – otóż zwiększone ciśnienie śródbrzuszne oraz sztywność korpusu powodują zwiększenie szybkości wykonania boju. I tak przykładowo, czas przysiadu dla zawodników wytrenowanych (CM minimum 1,8x waga ciała) zmalał średnio o 9%, a średnia prędkość sztangi podczas fazy koncentrycznej zwiększyła się o 15%. Nie muszę chyba wspominać, jak bardzo owe efekty mogą być istotne dla ostatecznego wyniku na pomoście?

IV. Aktywność mięśni korpusu

Zapewne wielokrotnie spotkaliście się ze stwierdzeniem, że częste używanie pasa osłabia mięśnie korpusu. Badania jednoznacznie.. no właśnie nie. Przeprowadzone eksperymenty nie prowadzą do jednolitych wniosków. Owszem, podczas używania pasa zauważono zmniejszoną aktywność mięśni skośnych brzucha oraz zwiększenie aktywności mięśni prostych, jednak efekt ten wystąpił u badanych, którzy sportami siłowymi nie parali się na codzień (zawodnicy futbolu amerykańskiego) bądź wcale. Badania przeprowadzone na grupie wytrenowanej nie wykazały znaczących różnic w aktywności mięśni prostych oraz skośnych ABSu podczas przysiadu z oraz bez pasa. Również brak jednoznaczych wskazań dotyczących aktywności prostowników grzbietu – badania wykazują zarówno zwiększoną, jak i zmniejszoną aktywność EMG tejże struktury. No i nie ukrywajmy, brak najważniejszych, długofalowych badań, które zapewne rozwiałyby zdecydowaną większość pytań i wątpliwości. Osobiście uważam, że nasza periodyzacja treningowa powinna uwzględniać mezocykle eliminujące całkowicie pas treningowy z użycia. W moim przypadku niejednokrotnie obnażało to pewne słabe ogniwa, które pas nieco maskował. Dodatkowo, po beltlessowym 10-12 tygodniowym cyklu treningowym miałem to niesamowite uczucie “zabetonowania” w pasie – fantastyczna sztywność korpusu podczas boju, a i ze sztangi jakby od razu ubywało.

edycja, 12.10.2018: Badania japońskich naukowców pokazały, iż zwiększone ciśnienie śródbrzuszne bezpośrednio wpływa na wygenerowaną wartość momentu obrotowego podczas otwierania biodra. Zwiększone ciśnienie pozwala wygenerować 35 Nm więcej. link -> https://link.springer.com/article/10.1007/s00421-017-3748-0

V. Instrukcja obsługi

Nie jest to zbyt wielka filozofia – zapiąć wokół talii, nabrać powietrza do brzucha i zacząć bój. Jednak jest kilka kwestii, które warto poruszyć przy okazji używania pasa.

  1. Wzorzec napinania
    Pasa należy się nauczyć używać – innymi słowy, zmienić sposób w jaki wytwarzamy ciśnienie śródbrzuszne. W dużym uproszczeniu – standardowo ciśnienie śródbrzuszne wytwarzane jest przez nabranie dużej ilości powietrza do przepony oraz napięcia mięśni brzucha. Pas, poprzez swoją sztywność, ma za zadanie odciążyć, czy też w skrajnych przypadkach wyręczyć mięśnie korpusu w tworzeniu IAR. Reasumując – w pasie brzuch przede wszystkim wypychamy, potem napinamy.
  2. Pas w praktyce
    Zacznijmy od samego ułożenia pasa na korpusie. Znaczna większość z nas pas będzie zapinać mniej więcej na wysokości pępka, niezależnie od boju. Spotkać można również pozycje znacznie niższe (Andy Bolton) bądź też wyższe, pod samymi piersiowymi (Erik Gunhamn) – wszystko zależy od predyspozycji i korzyści, jakie z pasa mają wynikać. Drugą sprawą jest siła, z jaką pas będzie nas ściskał. I znów każdy z nas musi znaleźć swój złoty środek. Wiadomo, że pas zapięty za ciasno (aka sznycel wiedeński) jak i za luźno nie spełni swojej roli, a może nawet utrudnić bój. Z moich doświadczeń – jeśli jesteś grubodupcem, to pas podczas martwego ciągu winien być zapięty dziurkę luźniej niż podczas przysiadu. Martwy ciąg rozpoczyna się od pracy koncentrycznej, pozycja startowa jest pochylona, więc przy identycznie zapiętym pasie trudniej jest wtłoczyć odpowiednią ilość powietrza i utrzymać korpus w ryzach.
  3. Rodzaje pasów
    Podstawowy podział pasów to: – pasy taliowane, – pasy jednakowo szerokie na całej swojej długości. Nie biorę pod uwagę wszelakich neoprenowych wynalazków – pas ma być sztywny i nierozciągliwy, inaczej nie spełnia swojej roli. Jaki pas dla kogo? Wersja “kulturystyczna” (taliowana) jest przydatna dla ludzi, których dyscyplina wymaga sporej mobilności – na przykład ciężarowcy. I.. w sumie tyle. Efektywność pasa taliowanego jest sporo niższa niż stricte trójbojowego i, jeśli celem jest maksymalizacja wyników siłowych w bojach statycznych(ciąg, siad), zainwestowałbym właśnie w pas dla trójboistów. Pas trójbojowy to porządny sztywny kawał skóry, szeroki na 10 cm i gruby nawet do 13 mm. Może być zapinany za pomocą klamry, albo też klasycznie przez sprzączkę. Początki z pasem bywają trudne – nowy, dobry pas jest bardzo sztywny i potrafi podczas dźwigania nawet pociąć skórę na delikatnym, miękkim brzuszku. Z pokorą przyjmijcie ten ból, bo to zapowiedź nowych PR.

VI. Podsumowanie

Jeśli:
– nie masz problemów z nadciśnieniem,
– zwiększenie siły maksymalnej jest jednym z Twoich celów lub przybliży Cię do nich,
– Twój sport umożliwia Ci zmianę wzorca napinania, to pas jest dla Ciebie.

Każdy kulturysta, trójboista i strongman pas winien mieć i ochoczo używać. Jednakowoż pamiętać należy, że owo narzędzie to nie jest panaceum na wszelakie dolegliwości – nie chroni przed ciążą, nie zapobiega kontuzjom, nie naprawia kiepskiej stabilizacji. Używaj rozsądnie, ignoruj limity.

Ze sportowym pozdrowieniem.

Dodaj komentarz

Zawodnik Trójboju Siłowego drużyny Podsztanga.pl. W ekipie odpowiadam za kontakt z Klientami i robienie memów. W przerwie między treningami, spaniem i jedzeniem studiuje informatykę.

Mam na imię Daniel i sportem zajmuję się od 13 lat. Moje osiągnięcia sportowe obejmują przysiad 315 kg, wyciskanie na ławce 185 kg oraz martwy ciąg 325 kg. W pracy z podopiecznymi kładę duży nacisk na analizę i indywidualne podejście, tak aby plan treningowy był dostosowany do obecnych możliwości zawodnika. Zapraszam do współpracy zarówno w naszej sekcji amatorskiej we Wrocławiu, jak i poprzez konsultacje online.

Jestem trenerką trójboju kobiet i aktywną zawodniczką od 2019 roku. Moja historia w trójboju siłowym to nie tylko zapis wyników, ale przede wszystkim miłość do sportu, którą pielęgnuję przez całe życie. Jestem dumną posiadaczką tytułów mistrzyni i wicemistrzyni Polski w różnych kategoriach. Aktualnie mam 7 najwyższy total wśród kobiet w Polsce. Jednak moja pasja wykracza poza osobiste sukcesy.

Dedykuję się pomaganiu kobietom w ich drodze w tym sporcie. Moje doświadczenie i wiedza pozwalają mi nie tylko nauczyć techniki i strategii trójboju, ale również nauczają, jak rozwijać się sportowo i osiągać niesamowite wyniki.

Ponad 16 lat temu pierwszy raz pojawiłem się na siłowni, na początku jak większość adeptów w celu poprawy sylwetki. Bardzo szybko jednak subiektywne odczucia wizualne odnośnie wyglądu przestały mnie jarać, a moje zainteresowania przeniosły się na coś bardziej mierzalnego. A nie ma nic łatwiej mierzalnego niż konkretna wartość liczbowa – kilogramów na sztandze. Nie mieliśmy wtedy tak łatwo dostępnej wiedzy o treningu, więc trzeba było wielu prób i błędów, aby osiągać – jak na tamte czasy – satysfakcjonujące wyniki.

Uczestniczyłem w wielu szkoleniach związanych z poprawianiem performance – dotyczących treningu jak i odżywiania, co wraz z ciągle nabywaną praktyką stworzyło pokaźny warsztat strategii treningowych dających coraz lepsze efekty.

Od 2021 roku wykorzystuję zgromadzoną wiedzę i doświadczenie aby pomagać budować silnych i odpornych na kontuzje zawodników trójboju. Wytrenowałem w tym czasie dwie rekordzistki Polski w wyciskaniu leżąc, a moi zawodnicy wielokrotnie stawali na podiach na zawodach rangi krajowej.

Z wykształcenia mgr. inż. Technologii żywności i Żywienia Człowieka, w 2024 roku porzuciłem pracę na etacie aby w pełni poświęcić się rozwojowi jako trener i dostarczać jeszcze lepszą jakość rozwiązań treningowych osobom z którymi współpracuję.

Zajmuję się sportem zawodniczym już od ponad 20 lat. Zanim zagościłem w świecie trójboju na stałe, trenowałem wszelkiego rodzaju sporty począwszy od lekkiej atletyki, sporty drużynowe jak koszykówka, kończąc na MMA czy BJJ. Od zawsze w tle towarzyszyło mi dźwiganie żelastwa, ale dopiero 8 lat oddałem się temu całkowicie, gdzie trójbój stał się moją obsesją.

Startuję w sportach siłowych od 16 lat – zaczynając od wyciskania leżąc, przez kulturystykę do trójboju mając też epizod w strongman. Od długiego czasu pomagałem znajomym w treningach, jak i w sprawach okołotreningowych. Od czasu dołączenia do Podsztangi (2019r.) zacząłem również szkolić się w dziedzinach sportowych, co w połączeniu z dużym doświadczeniem pozwoliło mi przygotowywać zawodników do zawodów sportowych. Na co dzień jestem konstruktorem w automotive, ale rutyna, którą nauczył mnie sport pozwala z powodzeniem zajmować się również prowadzeniem zawodników w sporcie.

Trener i szkoleniowiec drużyny Podsztanga.pl. W wolnym czasie zawodnik Trójboju z totalem 900kg. Lubię podnosić ciężary i uczyć innych, jak to robić. Mój sekret tkwi w ogromnych ilościach ryżu.

“Emerytowana” trójboistka, a obecnie specjalistka z wieloletnim doświadczeniem w branży marketingowej. Moja kariera zawodowa to ciągłe poszukiwanie nowych wyzwań i integracja pracy z pasją, co owocuje współtworzeniem i koordynowaniem projektem Podsztanga.pl. Wolnych chwilach lubię robić rzeczy z moimi pieskami.

Uczę ludzi jak poprzez ruch mogą poczuć się lepiej w swoim ciele. Absolwentka wrocławskiej akademii wychowania fizycznego. Trenerka od 2014 roku.

Współzałożyciel i główny trener drużyny Podsztanga.pl. Trenuje trójbój od 2005 roku. Trener większości punktujących zawodników ekipy. Ulubione danie: pierogi.

Kliknij przycisk poniżej, przejdź do koszyka i dokonaj płatności

0