Brzmienie przysiadu

W dużym uproszczeniu, praca w studio nagrań i miksowanie materiału polega na dobraniu odpowiednich poziomów głośności poszczególnych instrumentów. Jeśli inżynier dźwięku ustawi bas zbyt głośno to brzmienie będzie mulaste, pozbawione pazura. W miksie będzie za dużo perkusji to materiał będzie asłuchalny i nieselektywny.

Wyobraźmy sobie sytuację, w której za pomocą konsoli mikserkiej możemy regulować mechanikę naszego przysiadu. Odpowiednio manipulując faderami jesteśmy w stanie kontrolować jeden z poniższych aspektów:

  • pierwszy z nich odpowiada za szerokość Twojego siadu,
  • drugi za pochylenie Twojego tułowia,
  • trzeci za to, jak bardzo Twoje kolano bedzie migrowało w przód.

Poziomy tych suwaków są ściśle zależne od siebie. Przesuwajac suwak odpowiedzialny za szerokość siadu do góry możesz zmniejszyć trochę pochylenie tułowia. Analogia ta działa w każdym przypadku – stawiając bardziej na jeden element, możemy odciążyć pozostałe dwa.

Niewielu artystów odnajduje się w ekstremalnych brzmieniach. Dokładnie tak samo jest w radykalnych ustawieniach przysiadu – większość z nas nie odnajdzie się w ekstremalnie pionowym czy maksymalnie szerokim siadzie ze względu na indywidualne parametry antropometryczne każdego z nas (układ dźwigni, budowa biodra) czy też siłę poszczególnych struktur. Twoje biodro może nie pozwolić Ci na siadanie szeroko, tak jak podwójna stopa może się nie sprawdzić w jazzie. Niemniej, każdy z artystów chce uzyskać swoje niepowtarzalne, indywidualne brzmienie. Tak samo każdy z nas dysponując własnym układem dźwigni chce, poprzez regulację tych trzech zmiennych, wypracować swój najmocniejszy przysiad.

I ostatnia sprawa – twórca chce się rozwijać, ewoluować, a wraz z nim jego brzmienie, które winno być coraz bardziej dopieszczone. Tak samo rzecz się ma z przysiadami – rozwój zawodnika, niwelowanie jego słabości będzie pozwalało na wypracowanie coraz lepszego, mocniejszego siadu.