Wiedza
Opublikowany przez

Jak siadać głębiej?

Każdy artykuł pisany przeze mnie w przeszłości opisywał po części jak poradziłem sobie z jakimś problemem. Tym razem nie będzie inaczej, a temat jest mi chyba niestety najbliższy, czyli płytki przysiad. Od razu chciałbym zaznaczyć, że żadnym joginem nie jestem, nie umiem założyć sobie nogi za głowę, a drapanie się po plecach odbywa się u mnie nierzadko przy udziale osób trzecich. Jestem natomiast trójboistą, który notorycznie siadał płytko, ogarnął jak to wyplenić i już tego nie robi.

W przypadku tak łamiącego serce widoku jak płytki przysiad ważne będzie podejście indywidualne i analiza danego ruchu, gdyż przyczyn siadania kibli może być wiele. Możemy jednak wyznaczyć sobie kilka częstych błędów. Zacznijmy od tych najbardziej podstawowych.

W celu osiągnięcia wymarzonego zakresu ruchu nasz staw musi być stabilny. Wtedy czuje się bezpiecznie i idzie w ciemną dolinę, nie lękając się zła. Stabilność mamy, gdy mięśnie w obrębie danego stawu pracują w balansie. Raczej każdy trójboista słyszał już o czymś takim jak bracing. Czy o tym myślisz, czy nie, musisz w jakiś sposób napiąć ciało żeby przenosić duże obciążenia. Z racji, że przysiad nie jest jakimś szalenie skomplikowanym ruchem, w porównaniu do, nie wiem, skoku o tyczce, to możemy ten bracing sobie zaplanować.

Poprawnie wykonany bracing ustabilizuje naszą miednicę w siadzie, a co za tym idzie – pozwoli jej na pokonanie większego zakresu ruchu w bezpieczny sposób. O tym jak napiąć brzuch dużo już było mówione, odsyłam do naszych materiałów na YouTube, ebooka Rafała czy webinaru na ten temat. Jednym, kluczowym jednak elementem dobrego bracingu jest ustawienie kręgosłupa i biodra, aby nasze mięśnie pracowały w wyżej wymienionym balansie. Musimy znaleźć neutralną pozycję, w której dół naszej klatki żebrowej i miednica są ustawione równolegle do siebie.

Każdy na pewno już widział ten rysunek, że gdy linie są rozwarte to jest be, fuj i brzydki brejsink, natomiast gdy są równolegle to jest cacy, mm, malina. Zaznaczam jedynie, że jest to bardziej istotne, niż się wydaje. Jeżdżąc na zawody, widzi się dużo siadów, gdzie już w pozycji startowej miednica jest, najczęściej w przodopochyleniu(dupa wypięta jak na instagramie), rzadziej, w tyłopochyleniu (srający pies). Biodro w jednej lub drugiej pozycji nie ma możliwości dobrze zapracować, a samo napięcie ciała już jest w jakiejś kompensacji, bo nie mamy pożądanego neutralu. Noga również ma wtedy gorsze warunki do pracy.

Jak można się domyśleć jest to środowisko średnio sprzyjające żeby zrobić głęboki przysiad. Oczywiście znajdą się osoby na świecie, które w tych “nieoptymalnych” pozycjach siadają niebotyczne ciężary, ale większość z nich to po prostu freaki, bogowie wśród ludzi, którzy będą rosnąć w siłę tylko przechodząc obok siłowni. Zwykły śmiertelnik czy człowiek po 30stce zrobi dwa przysiady z wypiętą dupą i będzie potrzebował wizyty u fizjo.

Trochę mi zajęło ogarnięcie i zautomatyzowanie tego w siadzie, ale gdy już się w miarę udało, był to spory przełom. Zacząłem czuć pracę nóg i biodra w siadzie, przestały mnie boleć plecy i mogłem usiąść głębiej, a w samym dole ruchu czułem się dużo pewniej.

Podobny temat mamy z mobilnością stawów skokowych. Mięśnie muszą pracować w balansie. Kluczowe będzie równomierne rozłożenie ciężaru na podeszwie stopy. Warto wspomnieć, że stopa to też część ciała, którą można trenować, a nawet trzeba jeśli zauważamy jakieś asymetrie. Nie jest to może zbyt hardkorowe, ale jedyne co w siadzie ma kontakt z podłożem to właśnie stopy. Te struktury muszą zdrowo pracować, żeby ruch był jak najwydajniejszy, nie ma innej drogi.

Problemem często też jest to, że większość z nas miała kiedyś przyjemność skręcić kostkę. Jak się okazuje, wcale nie tak hop siup się z tego wyleczyć, a naleciałości po skręceniach, objawiające się ograniczeniem ruchomości, obserwujemy nawet po kilkunastu latach, jeśli nie było poprawnej rehabilitacji. Tutaj przyda nam się ogarnięty fizjo, po prostu. Sami wszystkiego nie ogarniemy, jak dużymi januszami byśmy nie byli.

To był kolejny przełom w poprawieniu siadu, podobnie jak z bracingiem, prawie, że na pstryknięcie palcem poprawiliśmy przysiad. Wcześniej trenowałem głębokość tak, że przyciągałem się na siłę do podłogi, ryzykując wyjebanie się na morde, z czego i tak zwykle wychodziły kible. Teraz nic mnie nie blokowało.

Długo trudno mi było przed sobą przyznać, że jeszcze częściowo powstrzymywała mnie głowa. Gdy pojawiał się duży ciężar, brakowało mi pewności i spłycałem wiele siadów. Klepałem sam siebie po plecach za ciężary, na które byłem jeszcze za słaby i trzymałem kciuki, żeby na zawodach wszystko było dobrze. Szok, nie było dobrze. (pikachuface)

Myślę, że wszyscy się zgodzą, gdy powiem, że przysiad jest bardzo wymagającym bojem. Szczególnie siadanie maksymalnego ciężaru jest czymś fascynującym. Duży przysiad wymaga absolutnej pewności i rzuca naprawdę duże wyzwanie, a im więcej się dźwiga tym zadanie jest trudniejsze. Usłyszałem od kogoś kiedyś, że jeśli płytko siadłeś, to przegrałeś bez podjęcia walki.

Długo o tym myślałem i denerwowałem się, jak dobrze znam to uczucie. Pora było zejść na ziemię i wziąć się do roboty. Zmniejszyłem ciężary i robiłem tak długo aż było dobrze, powtarzając nie raz ciężar z poprzedniego tygodnia. Pracowałem nad tym żeby każde powtórzenie było głębokie i starałem się bardzo świadomie ruszać, czuć co się dzieje w dole przysiadu, tam gdzie zawsze było mi najciężej albo w ogóle omijałem tę część ruchu. Po czasie głowa też zaczęła się otwierać na ruch, a ja byłem bardzo zdeterminowany żeby nie czuć nigdy wstydu idącego za płytkim siadaniem. Umówiłem się ze sobą, że wolę sfailować i zabić się głębokim siadem, niż wstać kibel.

W kwestii dodatkowej pracy mobility zająłem się paroma rzeczami. Najwięcej dały mi warianty bojów o zwiększonym zakresie ruchy. Wąskie wyciskanie, kolarskie przysiady, ciągi z deficytu. Jeśli możemy je wykonać poprawnie, to jest to idealny sposób na poprawę naszych zakresów w głównych bojach.

W akcesoriach bardzo pomogły takie ćwiczenia jak cossack squat, bułgary. Nie mogę też nie wspomnieć o zaniedbanym często w treningu trójboisty mięśniu biodrowo-lędźwiowym. U mnie, jak u większości z nas, był on żałośnie słaby i był elementem, który wykrzaczał pracę biodra, gdyż antagonizująca mu dupa nie mogła pracować poprawnie. Na zginacze polecam najczęściej ćwiczenie, które można zobaczyć u Brzyta na jego prywatnym kanale YT, pt. unoszenie nogi na psoas. Jest wspaniałe. Jak nie to zwykły psoas march, ale przy tym pierwszym jest trochę biedne.

Dużo pomogło mi jeszcze wdrożenie prawdziwego treningu mobility. Nie siedzienie przed telewizorem czy kompem w pozycji 90/90, tylko mobility, które kosztowało jakiś wysiłek i zajmowało 30-40minut. Kolejna odsyłka do naszego kanału, Rafał po prostu niedługo przejdzie cały internet, musi jeszcze nagrać odcinek z Makłowiczem. W każdym razie są tam dwa filmy- “Siłowy trening mobility – mobilność powinna iść w parze z siłą”. Jeden dla dołu ciała, drugi dla góry. Odsyłam do obejrzenia i posłuchania co Konrad Topolski ma do powiedzenia, bo wie co robi.

Może być jeszcze wiele przyczyn, dlaczego twój przysiad jest płytki. Co wiem na pewno, to, że jest to przykry widok. Dla sędziów, widzów i innych zawodników, ale przede wszystkim dla Ciebie, patrzącego później w lustro. Nie pozwól sobie na to, dumnie wstawaj i równie dumnie failuj głębokie przysiady. Wychodząc lub wyjeżdżając na noszach z głową podniesioną wysoko.

Pozdro,

Trabant

Zawodnik Trójboju Siłowego drużyny Podsztanga.pl. W ekipie odpowiadam za kontakt z Klientami i robienie memów. W przerwie między treningami, spaniem i jedzeniem studiuje informatykę.

Mam na imię Daniel i sportem zajmuję się od 13 lat. Moje osiągnięcia sportowe obejmują przysiad 315 kg, wyciskanie na ławce 185 kg oraz martwy ciąg 325 kg. W pracy z podopiecznymi kładę duży nacisk na analizę i indywidualne podejście, tak aby plan treningowy był dostosowany do obecnych możliwości zawodnika. Zapraszam do współpracy zarówno w naszej sekcji amatorskiej we Wrocławiu, jak i poprzez konsultacje online.

Jestem trenerką trójboju kobiet i aktywną zawodniczką od 2019 roku. Moja historia w trójboju siłowym to nie tylko zapis wyników, ale przede wszystkim miłość do sportu, którą pielęgnuję przez całe życie. Jestem dumną posiadaczką tytułów mistrzyni i wicemistrzyni Polski w różnych kategoriach. Aktualnie mam 7 najwyższy total wśród kobiet w Polsce. Jednak moja pasja wykracza poza osobiste sukcesy.

Dedykuję się pomaganiu kobietom w ich drodze w tym sporcie. Moje doświadczenie i wiedza pozwalają mi nie tylko nauczyć techniki i strategii trójboju, ale również nauczają, jak rozwijać się sportowo i osiągać niesamowite wyniki.

Ponad 16 lat temu pierwszy raz pojawiłem się na siłowni, na początku jak większość adeptów w celu poprawy sylwetki. Bardzo szybko jednak subiektywne odczucia wizualne odnośnie wyglądu przestały mnie jarać, a moje zainteresowania przeniosły się na coś bardziej mierzalnego. A nie ma nic łatwiej mierzalnego niż konkretna wartość liczbowa – kilogramów na sztandze. Nie mieliśmy wtedy tak łatwo dostępnej wiedzy o treningu, więc trzeba było wielu prób i błędów, aby osiągać – jak na tamte czasy – satysfakcjonujące wyniki.

Uczestniczyłem w wielu szkoleniach związanych z poprawianiem performance – dotyczących treningu jak i odżywiania, co wraz z ciągle nabywaną praktyką stworzyło pokaźny warsztat strategii treningowych dających coraz lepsze efekty.

Od 2021 roku wykorzystuję zgromadzoną wiedzę i doświadczenie aby pomagać budować silnych i odpornych na kontuzje zawodników trójboju. Wytrenowałem w tym czasie dwie rekordzistki Polski w wyciskaniu leżąc, a moi zawodnicy wielokrotnie stawali na podiach na zawodach rangi krajowej.

Z wykształcenia mgr. inż. Technologii żywności i Żywienia Człowieka, w 2024 roku porzuciłem pracę na etacie aby w pełni poświęcić się rozwojowi jako trener i dostarczać jeszcze lepszą jakość rozwiązań treningowych osobom z którymi współpracuję.

Zajmuję się sportem zawodniczym już od ponad 20 lat. Zanim zagościłem w świecie trójboju na stałe, trenowałem wszelkiego rodzaju sporty począwszy od lekkiej atletyki, sporty drużynowe jak koszykówka, kończąc na MMA czy BJJ. Od zawsze w tle towarzyszyło mi dźwiganie żelastwa, ale dopiero 8 lat oddałem się temu całkowicie, gdzie trójbój stał się moją obsesją.

Startuję w sportach siłowych od 16 lat – zaczynając od wyciskania leżąc, przez kulturystykę do trójboju mając też epizod w strongman. Od długiego czasu pomagałem znajomym w treningach, jak i w sprawach okołotreningowych. Od czasu dołączenia do Podsztangi (2019r.) zacząłem również szkolić się w dziedzinach sportowych, co w połączeniu z dużym doświadczeniem pozwoliło mi przygotowywać zawodników do zawodów sportowych. Na co dzień jestem konstruktorem w automotive, ale rutyna, którą nauczył mnie sport pozwala z powodzeniem zajmować się również prowadzeniem zawodników w sporcie.

Trener i szkoleniowiec drużyny Podsztanga.pl. W wolnym czasie zawodnik Trójboju z totalem 900kg. Lubię podnosić ciężary i uczyć innych, jak to robić. Mój sekret tkwi w ogromnych ilościach ryżu.

“Emerytowana” trójboistka, a obecnie specjalistka z wieloletnim doświadczeniem w branży marketingowej. Moja kariera zawodowa to ciągłe poszukiwanie nowych wyzwań i integracja pracy z pasją, co owocuje współtworzeniem i koordynowaniem projektem Podsztanga.pl. Wolnych chwilach lubię robić rzeczy z moimi pieskami.

Uczę ludzi jak poprzez ruch mogą poczuć się lepiej w swoim ciele. Absolwentka wrocławskiej akademii wychowania fizycznego. Trenerka od 2014 roku.

Współzałożyciel i główny trener drużyny Podsztanga.pl. Trenuje trójbój od 2005 roku. Trener większości punktujących zawodników ekipy. Ulubione danie: pierogi.

Kliknij przycisk poniżej, przejdź do koszyka i dokonaj płatności

0