Wiedza
Opublikowany przez

Wywiad z Konstantinem Konstantinovs

Jeśli interesujesz się sportami siłowymi to nazwisko Konstantinovs winno ci się przynajmniej obić o uszy. Ten 37 letni Łotysz jest jednym z najmocniejszych i najlepiej wyglądających trójboistów na świecie.

Jego specjalizacją jest martwy ciąg, w którym dzierży rekord świata w wersji stricte raw (bez pasa) – 426 kg. Konstantin dłuższy czas borykał się z kontuzjami, jednak mimo to jego wynik nadal oscyluje wokół 400 kilogramów. Zresztą, niech o jego nieludzkiej sile świadczą poniższe filmy:

Poniżej tłumaczenie wywiadu z tym niewiarygodnym atletą. Niestety, nie dotarłem do samego źródła wywiadu, więc poniżej znajduje się jedynie tłumaczenie tłumaczenia. Mam nadzieję, że jankesi nic nie poknocili ;). Anyway, enjoy!

Czy od początku trenowałeś pod trójbój siłowy? KK: Nie. Na początku uprawiałem gimnastykę (od 6tego roku życia), następnie judo, potem sporty siłowe. Trójbojem siłowym zajmuję się od 16 roku życia. Rozumiem, że martwy ciąg jest twoim ulubionym bojem? Martwy ciąg od zawsze był moim ulubionym i najlepszym bojem. Jako 15latek ważąc 70 kilogramów pociągnąłem 215 kg, z okropnie zaokrąglonym grzbietem i bez pasa. Jednak pozostałe boje również lubię. Jak trenujesz przysiady? Siadam na każdym treningu. Długi czas trenowałem tylko siady ATG. Obecnie wykonuję siady na skrzynie o różnej wysokości z użyciem taśm, a także trenuję przysiad trójbojowy w lekkim wiązaniu (mam słabe kolana, które muszę zabezpieczyć). Ciężki siad na skrzynię wykonuję po martwym ciągu  – dochodzę do serii, w której wykonuję 2-3 powtórzenia z użyciem taśm oporujących, dodających do 120 kg na końcu ruchu. Po tej serii zrzucam trochę żelaza ze sztangi i wykonuję 7-10 powtórzeń. Mój średni trening siadów składa się z pojedynczej serii przysiadów,  w której wykonuję 4-6 powtórzeń. Lekki siad również składa się z pojedynczej serii klasycznych przysiadów. Twoja waga startowa osiągnęła maksimum, czy wciąż ją zwiększasz? Zawsze miałem problem z nabieraniem wagi. Jestem szczupły z natury i bardzo wolno nabieram masy, jednak z drugiej strony obrastam tłuszczem. Generalnie, muszę ciężko walczyć o każdy kolejny kilogram, ale każdy wypracowany kilogram przekłada się na znaczące zwiększenie siły. Obecnie powoli pracuję nad zwiększeniem wagi do 135-140 kg [plan prawdopodobnie się powiódł, ostatnia znana waga podczas startów KK wynosiła 136 kg – przyp. tł.]. 128 kg to za mało przy moich 190 centymetrach wzrostu.
Widziałem twoje wyciskanie. Masz bardzo długie ramiona, ale mimo to wyciskasz w bardzo wąskim chwycie. To z przyzwyczajenia czy z powodu kontuzji?
Kiedy byłem młody kierowałem się opinią ludzi, którzy utrzymywali, że podczas wyciskania chwyt zawsze powinien być maksymalnie szeroki – czyli dozwolone 81 cm. Jednak po jakimś zdałem sobie sprawę, że w moim przypadku nie jest najoptymalniejsza technika. Wyciskając szeroko nie byłem w stanie zaangażować mięśni pleców, co prowadziło do częstych urazów barków i klatki piersiowej. Moje wyciskanie w wąskim chwycie zawsze było dobre, już w wieku 17 lat wycisnąłem 200 kg tą techniką (co prawda z oderwanymi pośladkami). Po pewnym czasie postanowiłem zbytnio się nad tym problemem nie rozwodzić i zacząłem wyciskać tylko wąsko. Po tej decyzji przestały mi dokuczać kontuzje, a siła powoli acz jednostajnie rosła. Technika ta wymaga jednak bardzo mocnych tricepsów.
Wielu twierdzi, że ciągi ala Konstantinovs, z zaokrąglonym grzbietem, to prosta droga do kontuzji. Jak twoje plecy?
To, że zrobię sobie krzywdę słyszę od pierwszego treningu martwego ciągu. Zawsze ciągnąłem z zaokrąglonym grzbietem. Moje nogi zawsze były słabiej rozwinięte, jednak nie przeszkadzało mi to w robieniu wyniku w martwym. Obawiam się o swoje plecy tylko podczas ciężkich siadów, w czasie martwego moje plecy są dokładnie w tej samej pozycji przez cały ruch, więc nawet gdy ciężar przewyższa moje możliwości mój grzbiet jest chroniony przed urazami. Jednak styl ten wymaga diabelnie mocnych mięśni brzucha.
Czy możesz dać przykład swojego ostatniego mikrocyklu treningowego?
Nie mam dokładnie ustalonego grafiku treningów. Wszystko zależy od mojego samopoczucia. Jeśli nie czuję się wypoczęty, przesuwam trening o dzień lub dwa.

Dzień I:
1. Lekki siad dla rozgrzewki
2. Martwy ciąg. Za każdym razem wykonuję inny wariant tego boju – trenuję dociągania z 7, 11, 15, 20, 23 cm. Wykonuję serię 3 lub 8-10 powtórzeń, zależnie od samopoczucia
3. Wyciskanie leżąc. Trening ławki uważam za oddech między ciężkimi treningami. Wyciskam dwojako – albo z dotknięciem do klatki w średnim chwycie, albo z zatrzymaniem w chwycie wąskim. Zależnie od samopoczucia albo maksuję w wąskim chwycie, albo wykonuję 10 powtórzeń wyciskając w średnim rozstawie rąk
4. Martwy ciąg. Ciągnę albo z ziemi albo z deficytu 9 cm. Jedna seria 2-3 powtórzeń z pauzą na dole. Czasem dorzucam drugą serię 6-8 powtórzeń, jeśli czuję się na tyle mocny
5. Siady na skrzynię. Wg opisu powyżej.

Dzień II:
1. Średni siad wg opisu powyżej
2. Ciężkie wyciskanie w jednej serii na 3 powtórzenia. Raz na dwa tygodnie wykonuję negatywy – 1-2 serie po jednym powtórzeniu. Następnie seria na 8-10 powtórzeń
3. Cardio – 15-20 minut.

Dzień III:
1. Lekki siad
2. Średnie wyciskanie leżąc – jedna seria 6-8 powtórzeń
3. Praca szybkościowa w martwym ciągu z taśmami – 8 serii po jednym powtórzeniu. Maksymalne dodatkowe obciążenie z taśm wynosi ok. 130 kilogramów
4. Podciąganie z ciężarem lub taśmami. Wykonywane tylko eksplozywnie. Bardzo ważne ćwiczenie dla mojego ciągu
5. GHR, wznosy tułowia,  bardzo ciężki trening brzucha.

Dzień IV:
Identyczny jak dzień drugi.
Czy często trenujesz do załamania mięśniowego? Ile odpoczywasz pomiędzy treningami po ciężkiej ławie i ciężkim ciągu?
Czasami dochodzę do  1CM, jednak zazwyczaj staram się mieć trochę zapasu. Pod rekordy w martwym ciągu podchodzę tylko na zawodach lub podczas specjalnych okazji. W wyciskaniu zdarza mi się maksować trochę częściej, w przeszłości szedłem na całość dość regularnie. Obecnie oszczędzam się ze względu na starty. Czasem maksuję również w siadzie na skrzynię, jednak zwykle wykonuję serię 2-3 powtórzeń. Bardzo szybko regeneruję się po ciężkich treningach wyciskania, ponieważ wyciskam tylko ramionami i mięśniami. Kiedy wyciskałem w chwycie szerokim, ścięgna i więzadła potrafiły mnie boleć nawet do 5 dni. Z ciągiem sprawa ma się inaczej. Ciężki trening martwego zajmuje mi do 4 godzin i po takim treningu ciało dochodzi do siebie znacznie dłużej. W gruncie rzeczy, ciężkie treningi ciągów robię raz na 13-14 dni.
Dla wielu ludzi problemem jest jednoczesna praca i treningi. Czy również masz z tym problem?
Pracuję jako ochroniarz i zmuszony jestem latać po całym świecie. Jest to bardzo rozwijające i interesujące, jednak taki tryb życia na sprzyja regularnym treningom. Często muszę ćwiczyć w hotelach lub fitness klubach, gdzie nikt nie zna takiej dyscypliny jak trójbój siłowy. Czasem jedyne co mogę zrobić to pompki i przysiady z kolegą na plecach, by choć trochę utrzymać masę mięśniową. Z każdej podróży wracam 4-5 kilo lżejszy. W pracy mogę zapomnieć o jedzeniu 5 posiłków dziennie, czasem mam możliwość zjeść tylko śniadanie i kilka batonów proteinowych w ciągu dnia. Po każdej podróży służbowej dochodzę do siebie około 2 tygodnie. Jednak najważniejsze jest zacięcie i chęć trenowania, reszta to tylko detale.
Jak przygotowujesz się psychicznie do zawodów?
Ten rodzaj przygotowań jest dla mnie bardzo ważny, zwłaszcza dla martwego ciągu. Staram się być w czymś w rodzaju stanu kontrolowanej wściekłości. a w głowie kłębi się jedna myśl: SZYBKOŚĆ.

Ze sportowym pozdrowieniem.

 źródło: interview with KK

Dodaj komentarz

Zawodnik Trójboju Siłowego drużyny Podsztanga.pl. W ekipie odpowiadam za kontakt z Klientami i robienie memów. W przerwie między treningami, spaniem i jedzeniem studiuje informatykę.

Mam na imię Daniel i sportem zajmuję się od 13 lat. Moje osiągnięcia sportowe obejmują przysiad 315 kg, wyciskanie na ławce 185 kg oraz martwy ciąg 325 kg. W pracy z podopiecznymi kładę duży nacisk na analizę i indywidualne podejście, tak aby plan treningowy był dostosowany do obecnych możliwości zawodnika. Zapraszam do współpracy zarówno w naszej sekcji amatorskiej we Wrocławiu, jak i poprzez konsultacje online.

Jestem trenerką trójboju kobiet i aktywną zawodniczką od 2019 roku. Moja historia w trójboju siłowym to nie tylko zapis wyników, ale przede wszystkim miłość do sportu, którą pielęgnuję przez całe życie. Jestem dumną posiadaczką tytułów mistrzyni i wicemistrzyni Polski w różnych kategoriach. Aktualnie mam 7 najwyższy total wśród kobiet w Polsce. Jednak moja pasja wykracza poza osobiste sukcesy.

Dedykuję się pomaganiu kobietom w ich drodze w tym sporcie. Moje doświadczenie i wiedza pozwalają mi nie tylko nauczyć techniki i strategii trójboju, ale również nauczają, jak rozwijać się sportowo i osiągać niesamowite wyniki.

Ponad 16 lat temu pierwszy raz pojawiłem się na siłowni, na początku jak większość adeptów w celu poprawy sylwetki. Bardzo szybko jednak subiektywne odczucia wizualne odnośnie wyglądu przestały mnie jarać, a moje zainteresowania przeniosły się na coś bardziej mierzalnego. A nie ma nic łatwiej mierzalnego niż konkretna wartość liczbowa – kilogramów na sztandze. Nie mieliśmy wtedy tak łatwo dostępnej wiedzy o treningu, więc trzeba było wielu prób i błędów, aby osiągać – jak na tamte czasy – satysfakcjonujące wyniki.

Uczestniczyłem w wielu szkoleniach związanych z poprawianiem performance – dotyczących treningu jak i odżywiania, co wraz z ciągle nabywaną praktyką stworzyło pokaźny warsztat strategii treningowych dających coraz lepsze efekty.

Od 2021 roku wykorzystuję zgromadzoną wiedzę i doświadczenie aby pomagać budować silnych i odpornych na kontuzje zawodników trójboju. Wytrenowałem w tym czasie dwie rekordzistki Polski w wyciskaniu leżąc, a moi zawodnicy wielokrotnie stawali na podiach na zawodach rangi krajowej.

Z wykształcenia mgr. inż. Technologii żywności i Żywienia Człowieka, w 2024 roku porzuciłem pracę na etacie aby w pełni poświęcić się rozwojowi jako trener i dostarczać jeszcze lepszą jakość rozwiązań treningowych osobom z którymi współpracuję.

Zajmuję się sportem zawodniczym już od ponad 20 lat. Zanim zagościłem w świecie trójboju na stałe, trenowałem wszelkiego rodzaju sporty począwszy od lekkiej atletyki, sporty drużynowe jak koszykówka, kończąc na MMA czy BJJ. Od zawsze w tle towarzyszyło mi dźwiganie żelastwa, ale dopiero 8 lat oddałem się temu całkowicie, gdzie trójbój stał się moją obsesją.

Startuję w sportach siłowych od 16 lat – zaczynając od wyciskania leżąc, przez kulturystykę do trójboju mając też epizod w strongman. Od długiego czasu pomagałem znajomym w treningach, jak i w sprawach okołotreningowych. Od czasu dołączenia do Podsztangi (2019r.) zacząłem również szkolić się w dziedzinach sportowych, co w połączeniu z dużym doświadczeniem pozwoliło mi przygotowywać zawodników do zawodów sportowych. Na co dzień jestem konstruktorem w automotive, ale rutyna, którą nauczył mnie sport pozwala z powodzeniem zajmować się również prowadzeniem zawodników w sporcie.

Trener i szkoleniowiec drużyny Podsztanga.pl. W wolnym czasie zawodnik Trójboju z totalem 900kg. Lubię podnosić ciężary i uczyć innych, jak to robić. Mój sekret tkwi w ogromnych ilościach ryżu.

“Emerytowana” trójboistka, a obecnie specjalistka z wieloletnim doświadczeniem w branży marketingowej. Moja kariera zawodowa to ciągłe poszukiwanie nowych wyzwań i integracja pracy z pasją, co owocuje współtworzeniem i koordynowaniem projektem Podsztanga.pl. Wolnych chwilach lubię robić rzeczy z moimi pieskami.

Uczę ludzi jak poprzez ruch mogą poczuć się lepiej w swoim ciele. Absolwentka wrocławskiej akademii wychowania fizycznego. Trenerka od 2014 roku.

Współzałożyciel i główny trener drużyny Podsztanga.pl. Trenuje trójbój od 2005 roku. Trener większości punktujących zawodników ekipy. Ulubione danie: pierogi.

Kliknij przycisk poniżej, przejdź do koszyka i dokonaj płatności

0