Wiedza
Opublikowany przez

Kiedy powinniśmy zmienić plan treningowy

Zmiana rozpiski treningowej to decyzja o wielkiej wadze. Przyszłość Twoja i Twoich przyrostów zależy od tego, w którą stronę obierzesz kurs. Pytanie tylko czy i kiedy jest sens go zmieniać? 

Pierwszą i najważniejszą kwestią treningu, którą musimy rozważyć jest oczywiście osiągany progres w perspektywie długofalowej. Jeśli to co robimy nie przybliża nas do założonych celów, powinniśmy podrapać się po głowie i zaatakować problem z innej strony, a przynajmniej rozważyć możliwe opcje. Pierwsze okrutne pytanie, które musi się pojawić- czy zastój jest winą planu, czy zawodnika? Z doświadczenia mogę powiedzieć, że większość rozpisek ma sens i większość w jakimś stopniu zadziała u każdego. W zależności od stopnia zaawansowania, z czasem wszyscy potrzebujemy trochę więcej indywidualizacji, ale generalnie z odpowiednią dozą chęci i siły woli jesteśmy w stanie osiągnąć bardzo dużo, robiąc cokolwiek, w co po prostu uwierzymy.

W życiu każdego z nas przychodzi moment na porządny rachunek sumienia. Jeśli nie jesteś zadowolony ze swoich efektów, musisz uświadomić sobie, że odpowiedzialność spoczywa na Tobie. Twoja systematyczność i sportowa postawa są głównym motorem napędowym całej układanki. Dokładność w treningu, pilnowanie świadomej diety, rutyna snu, ograniczanie stresu. Im lepszy będzie nasz lifestyle wokół siłowni, tym większe będą szanse, że będziemy dokładać na sztangę.

Okej. Masz rutynę, której nie powstydziłby się jakiś prawdziwy sportowiec, śpisz jak dziecko i jesz tylko to co stworzyła Matka Ziemia. Jeśli mimo to nadal nie jesteś zadowolony ze swoich postępów, trzeba rozważyć zmianę rozpiski. Warto zwrócić uwagę, że dopiero pełne zaangażowanie pozwala nam dostrzegać różnice między rozpiskami. Jeśli nasz styl życia jest chaotyczny, taki sam będzie też progres na siłowni i ciężko będzie wskazać, co jest winą czego.

Podstawowa kwestia to czy się regenerujesz. Jeśli z tygodnia na tydzień odczuwasz zmęczenie, obolałość, nie jesteś w stanie dokładać to bardzo możliwe, że masz dobraną zbyt wysoką intensywność lub objętość. Załóżmy, że główną, ciężką jednostkę treningu masz w poniedziałek. Jeśli tego dnia odczuwasz na sobie zmęczenie poprzednimi treningami, to znaczy, że Twój tydzień jest po prostu za ciężki. W treningu dużo bardziej skorzystasz na zwiększeniu kontrastu między dniami treningowymi, trenując przykładowo w prostym systemie ciężko/lekko/średnio. Gdzie dasz sobie przestrzeń do złapania świeżości na główny dzień. 

Najważniejszą jednak kwestią jest dla mnie radość z treningu. Rozumiem, że wszyscy są skupieni na efektach, chcemy szybko i intensywnie, często kosztem samopoczucia. Musimy jednak wiedzieć, że najlepsze efekty osiągniemy dzięki systematycznej pracy tygodniami, miesiącami, latami. Bardzo ważne jest więc, abyśmy lubili to co robimy. Po prostu. Dużo łatwiej będzie wtedy z chęcią przychodzić na trening, trzymać się rutyny, być może sobie czegoś odmawiać. W radości z treningu i osiąganiu nowych horyzontów leży cała pasja i chęć działania. Warto więc, aby trening wokół tego się opierał. Nie chodzi tutaj wcale o to, aby robić tylko to, co się lubi. Chodzi o to, aby wkładać wysiłek tam, gdzie nam prawdziwie zależy i rozumieć, że trud włożony jest w coś naprawdę wartościowego i z czego będziemy dumni. 

Ważnym czynnikiem zawsze będzie samopoczucie. Jeśli wiecznie Cię coś boli, jesteś pospinany, a trening sprawia wrażenie tylko budować kolejne napięcia to coś jest nie tak. Warto wrócić do fundamentów, regeneracji. Zrewizytować technikę bojów i akcesoriów. Jeśli wszystko jednak robisz przynajmniej poprawnie, a dalej ledwo żyjesz, prawdopodobnie będą potrzebne zmiany w rozpisce. Zmęczenie i ból często są objawami przeciążeń, możliwe więc, że przyda się zmniejszenie ilości wykonywanej pracy, szczególnie w rejonach, których wspomniany ból dotyczy. Jeśli trening nie poprawia sytuacji związanej z naszymi dolegliwościami, bardzo możliwe, że mamy dobrane nieodpowiednie dla nas ćwiczenia akcesoryjne, które nie tylko nie wyciągają nas z kompensacji, a często jeszcze je pogłębiają.

Być może to oczywista kwestia, ale warto o niej wspomnieć na koniec. Trening powinniśmy zmienić wtedy, kiedy czujemy. Gdy już jesteśmy znudzeni, nie mamy ochoty przychodzić na trening, czujemy się przejedzeni wykonywanymi ćwiczeniami i odczuwamy generalne zmęczenie, warto wziąć się za zmodyfikowanie rozpiski. Ja naprawdę rozumiem, że go hard or go home, powinniśmy cierpieć by coś osiągnąć, musimy zacisnąć zęby, być zdyscyplinowani itd. Prawda jest jednak taka, że nie musimy siebie karać by progresować. To całkowicie normalne, że po 8-12 tygodniach jakieś ćwiczenie trochę nam się znudzi lub “wyczerpiemy” chwilowo na nim progresje. Warto wtedy zmienić rozpiskę i wprowadzić nowy bodziec. 

Nie bójmy się eksperymentować. Stanie w miejscu to świetna okazja, by zastanowić się nad swoim losem. Pamiętajmy jednak, że do każdej większej zmiany powinniśmy mieć konkretny powód. Przeskakiwanie z rozpiski na rozpiskę z nudów rzadko przynosi jakąkolwiek korzyść. 

Możesz zobaczyć przykład jak stworzyć rozpiskę treningową dla siebie na naszym YouTube: https://www.youtube.com/watch?v=zcsUbysUqQw

Jeśli chcesz podejść do tematu kompleksowo, mamy cały webinar jak samemu napisać sobie plan: https://podsztanga.pl/sklep/webinary/podstawy-programowania-trenignowego/

Zawodnik Trójboju Siłowego drużyny Podsztanga.pl. W ekipie odpowiadam za kontakt z Klientami i robienie memów. W przerwie między treningami, spaniem i jedzeniem studiuje informatykę.

Mam na imię Daniel i sportem zajmuję się od 13 lat. Moje osiągnięcia sportowe obejmują przysiad 315 kg, wyciskanie na ławce 185 kg oraz martwy ciąg 325 kg. W pracy z podopiecznymi kładę duży nacisk na analizę i indywidualne podejście, tak aby plan treningowy był dostosowany do obecnych możliwości zawodnika. Zapraszam do współpracy zarówno w naszej sekcji amatorskiej we Wrocławiu, jak i poprzez konsultacje online.

Jestem trenerką trójboju kobiet i aktywną zawodniczką od 2019 roku. Moja historia w trójboju siłowym to nie tylko zapis wyników, ale przede wszystkim miłość do sportu, którą pielęgnuję przez całe życie. Jestem dumną posiadaczką tytułów mistrzyni i wicemistrzyni Polski w różnych kategoriach. Aktualnie mam 7 najwyższy total wśród kobiet w Polsce. Jednak moja pasja wykracza poza osobiste sukcesy.

Dedykuję się pomaganiu kobietom w ich drodze w tym sporcie. Moje doświadczenie i wiedza pozwalają mi nie tylko nauczyć techniki i strategii trójboju, ale również nauczają, jak rozwijać się sportowo i osiągać niesamowite wyniki.

Ponad 16 lat temu pierwszy raz pojawiłem się na siłowni, na początku jak większość adeptów w celu poprawy sylwetki. Bardzo szybko jednak subiektywne odczucia wizualne odnośnie wyglądu przestały mnie jarać, a moje zainteresowania przeniosły się na coś bardziej mierzalnego. A nie ma nic łatwiej mierzalnego niż konkretna wartość liczbowa – kilogramów na sztandze. Nie mieliśmy wtedy tak łatwo dostępnej wiedzy o treningu, więc trzeba było wielu prób i błędów, aby osiągać – jak na tamte czasy – satysfakcjonujące wyniki.

Uczestniczyłem w wielu szkoleniach związanych z poprawianiem performance – dotyczących treningu jak i odżywiania, co wraz z ciągle nabywaną praktyką stworzyło pokaźny warsztat strategii treningowych dających coraz lepsze efekty.

Od 2021 roku wykorzystuję zgromadzoną wiedzę i doświadczenie aby pomagać budować silnych i odpornych na kontuzje zawodników trójboju. Wytrenowałem w tym czasie dwie rekordzistki Polski w wyciskaniu leżąc, a moi zawodnicy wielokrotnie stawali na podiach na zawodach rangi krajowej.

Z wykształcenia mgr. inż. Technologii żywności i Żywienia Człowieka, w 2024 roku porzuciłem pracę na etacie aby w pełni poświęcić się rozwojowi jako trener i dostarczać jeszcze lepszą jakość rozwiązań treningowych osobom z którymi współpracuję.

Zajmuję się sportem zawodniczym już od ponad 20 lat. Zanim zagościłem w świecie trójboju na stałe, trenowałem wszelkiego rodzaju sporty począwszy od lekkiej atletyki, sporty drużynowe jak koszykówka, kończąc na MMA czy BJJ. Od zawsze w tle towarzyszyło mi dźwiganie żelastwa, ale dopiero 8 lat oddałem się temu całkowicie, gdzie trójbój stał się moją obsesją.

Startuję w sportach siłowych od 16 lat – zaczynając od wyciskania leżąc, przez kulturystykę do trójboju mając też epizod w strongman. Od długiego czasu pomagałem znajomym w treningach, jak i w sprawach okołotreningowych. Od czasu dołączenia do Podsztangi (2019r.) zacząłem również szkolić się w dziedzinach sportowych, co w połączeniu z dużym doświadczeniem pozwoliło mi przygotowywać zawodników do zawodów sportowych. Na co dzień jestem konstruktorem w automotive, ale rutyna, którą nauczył mnie sport pozwala z powodzeniem zajmować się również prowadzeniem zawodników w sporcie.

Trener i szkoleniowiec drużyny Podsztanga.pl. W wolnym czasie zawodnik Trójboju z totalem 900kg. Lubię podnosić ciężary i uczyć innych, jak to robić. Mój sekret tkwi w ogromnych ilościach ryżu.

“Emerytowana” trójboistka, a obecnie specjalistka z wieloletnim doświadczeniem w branży marketingowej. Moja kariera zawodowa to ciągłe poszukiwanie nowych wyzwań i integracja pracy z pasją, co owocuje współtworzeniem i koordynowaniem projektem Podsztanga.pl. Wolnych chwilach lubię robić rzeczy z moimi pieskami.

Uczę ludzi jak poprzez ruch mogą poczuć się lepiej w swoim ciele. Absolwentka wrocławskiej akademii wychowania fizycznego. Trenerka od 2014 roku.

Współzałożyciel i główny trener drużyny Podsztanga.pl. Trenuje trójbój od 2005 roku. Trener większości punktujących zawodników ekipy. Ulubione danie: pierogi.

Kliknij przycisk poniżej, przejdź do koszyka i dokonaj płatności

0