
Doszedłem już do sędziwego wieku w latach trójbojowych. Znam historie i trójboistów, których młodzi nigdy już nie zobaczą. Pamiętam inne czasy. Czasem łapię się na pewnych refleksjach. Zachowaniach tak zwanych dziadowych. W bujanym fotelu, przykryty kocem piszę ten tekst, który mam nadzieję niczym list w butelce, trafi do tego, kto go potrzebował.
Też kiedyś byłem młody i jurny. Przestałem grać w siatkówkę i zacząłem dźwigać w wieku 12 lat. Jedna z pierwszych rzeczy, która mnie do tego przyciągnęła to piękno sportów indywidualnych. Całe życie uprawiałem do tej pory sporty zespołowe. Odpowiedzialność, która nagle spadła tylko na mnie była pewnego rodzaju poczuciem wolności. Od tamtego momentu jedyne co się liczyło na świecie to moje zaangażowanie. Byłem przekonany, że nikt tego nie chce bardziej niż ja.
Z czasem jednak przekonałem się, że na sukces jednej osobny składają się dziesiątki osób. Ciężko zliczyć ile poznanych znajomych w jakiś sposób na mnie wpłynęło. To kim jestem jest między innymi wypadkową osób, z którymi spędzam czas. Na zawodach i siłowniach poznałem setki osób, które pałają miłością do tego samego sportu i chętnie wymieniają się doświadczeniami. Wszyscy mamy takiego samego hopla na punkcie coraz większych wyników, wbrew niezrozumieniu naszych rodziców, babć i wujków.
Jestem przekonany, że to towarzystwo miało na mnie największy wpływ. Dzięki dojrzałym, zaangażowanym i ambitnym przyjaciołom i znajomym ja sam chciałem być lepszy. Chciałem być dokładny i wiedziałem od początku, że szczegóły mają ogromne znaczenie. Jestem wdzięczny ile razy wspólnie z bliskimi partnerami treningowymi analizowałem technikę, omawiałem treningi. Żyjemy tym sportem i czerpiemy z niego pełnymi garściami. Na zawodach spotykam przyjaciół, którzy są dokładnie tacy sami. Trening i te relacje napędzają moje życie i nadają mu pewien rytm, który kocham.
Tworzymy tę społeczność wspólnie. Na naszej siłowni, w naszej drużynie, współzawodniczo na zawodach. Trójbój w Polsce to już nie mała community! Dzięki temu poznałem mnóstwo zróżnicowanych i ciekawych ludzi. Moje podejście do tego sportu byłoby zupełnie inne, gdyby nie wpływ znajomych.
Wspólnie jako podsztanga.pl chcieliśmy jeszcze więcej tych relacji i społeczeństwa. W tym celu stworzyliśmy forum na discord. Normalnie źle bym się reklamując cokolwiek, ale z tego jestem naprawdę dumny.
minusy:
– trzeba zabulić
plusy:
– ale niewiele
– dodatkowe materiały
– extra odcinki yt
– webinary
– live’y
– coaching 1:1
-analizy techniki
-analiza planów
– kontakt z nami
– więcej w totalu
Społeczność internetowa pozwala nam szerzyć trójbojową wiarę i nowiny do większego grona. Mamy już ponad 100 użytkowników i wspólnie pracujemy nad większymi wynikami. Cieszę się, że tworzymy takie grono i jestem dumny z naszej pracy. Do discord’a możemy się dostać przez wsparcie nas na patronite
https://patronite.pl/www.podsztanga.pl?podglad-autora