Arnolda Schwarzeneggera Prawda Absolutna

Arnold Schwarzenegger – kulturysta, biznesmen, aktor, polityk.  Siedmiokrotny Mister Olympia, człowiek, który spopularyzował kulturystykę , protoplasta kinowego gatunku „muscle action”, gdzie samotny bohater posiadający imponującą muskulaturę mierzy się z hordami przeciwników jako ostatni sprawiedliwy. Człowiek, który przez osiem lat dzierżył tytuł gubernatora stanu . Wreszcie człowiek, który nie zna znaczenia słowa „nie”.

Po autobiografię Schwarzeneggera sięgnąłem zaraz po jej premierze w Polsce i praktycznie od razu mnie pochłonęła. Czyta się ją bardzo szybko i trudno się zorientować, kiedy właściwie te 672 strony minęły. Nie jest to książka zawierająca chronologiczne fakty z życia celebryty. Jest to prztyczek w nos dla wszystkich, którzy nie wierzą, że ciężka praca i upór dają efekty. Na kartach książki Arnold wielokrotnie powtarza, że zawsze był głodny sukcesu, zawsze wierzył, że jego niezłomność przyniesie mu to, czego pragnął i nieważne czy to była emigracja do Stanów, zdobycie tytułu Mister Olympia, pomyślna kariera aktorska czy pełna triumfów kariera polityczna. Zaskoczeniem dla mnie były fragmenty, w których Schwarzenegger daje się poznać jako inteligentny i rzutki biznesmen, który z wyczuciem inwestował w nieruchomości, wydawał broszurę dla adeptów kulturystyki, edukował dając seminaria i wykłady, a do tego ciężko trenował, pracował i miał czas na życie prywatne. Oczywiście jego biografia nie jest pasmem samych sukcesów. Arnold ma na swoim koncie również porażki i błędy, jednak zdaje się, że poprzez autobiografię chciał pokazać się w nieco lepszym świetle. Owszem, przyznał się do zażywania sterydów, owszem, z żalem oznajmił, że zdradził żonę i ma nieślubne dziecko z inną kobietą, jednak brakowało mi w tych wyznaniach takiej głębokiej, szczerej skruchy. Można za to odnieść wrażenie, że całe życie miał wokół siebie prawie wyłącznie ludzi mu życzliwych, a on sam był przykładnym mężem i ojcem u boku równie wspaniałej kobiety. Mimo to książkę pochłania się w ekspresowym tempie. Dzieciństwo, służba wojskowa, gwałtownie rozwijająca się kariera sportowa, następnie aktorska – wszystko czyta się jednym tchem. Spowolnieniem niestety jest szczegółowy opis kariery politycznej Arnolda, który jest nużący i przydługi.

„Prawdę Absolutną” Schwarzeneggera jestem z czystym sumieniem w stanie polecić. Nie jest to tylko historia życia jednego z niewielu ludzi, którzy za życia stali się legendą. Jest to dobitny przykład, że maniakalny upór, wiara w siebie i ciężka praca opłacają się. Arnold Schwarzenegger nie miał  znajomości, nie miał zamożnych rodziców, nie miał wsparcia. Był za to głodny sukcesu. I przez ten głód sukcesu udowodnił światu, jak wielkim jest człowiekiem.

PS.

Każdy, z kim rozmawiałem o tej książce zaczynał ją od końca. Ostatni rozdział zawiera Zasady Arnolda, czyli zbiór reguł, którymi Arnie kierował się przez całe życie. Polecam sięgnąć, nawet, jeśli książka nie wydała się interesująca.

PS. 2

Wiedzieliście, że Arnold za młodu startował w zawodach trójboju siłowego? Ostatnie zawody w tej dyscyplinie rozegrał w roku 1968, wygrywając Mistrzostwa Niemiec z wynikiem 725 kg (215+200+310) w kategorii wagowej powyżej 80 kilogramów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.