Start na Otwartych Mistrzostwach Śląska w Trójboju Siłowym

Zacząłem klecić ten wpis wczoraj po powrocie do domu, ale jednak byłem tak padnięty, że zdołałem tylko napisać tytuł i usnąłem. Dziś „uzupełnię” ;)

DSC_6391

Przysiad

235
250
262,5

Wyciskanie leżąc

165
172,5

182,5

Martwy ciąg

260
275

285

Total 720 kg. Ale po kolei.

Podchodząc do pierwszego siadu nie czułem się zbyt pewnie. Podejścia rozgrzewkowe poszły przyzwoicie, jednak zawsze mam obawy co do techniki i przede wszystkim głębokości, a jeszcze zważywszy na moje dość marne przygotowania.. Jednak okazało się, że bezpodstawnie. 235 kg zaliczone z dużym zapasem, na mój gust było to moje najgłębsze podejście na tych zawodach. Następny ciężar – ćwierć tony. Nastawienie już diametralnie inne, obudził się we mnie fighter ;)) Wstane płycej, już bardziej po swojemu, lekko. Pewne obawy co do głębokości, ale werdykt był jednoznaczny – zaliczone 3:0. Ostatnie podejście na żywioł – 262,5 kg. Dwa i pół kilograma więcej niż kiedykolwiek miałem na plecach, +7,5 kg do rekordu życiowego. Najlepsze podejście. Wykonane dokładnie po swojemu, wstane lekko, zaliczone 3:0. Moc w siadach była ogromna. Na tamtą chwilę miałem 27,5 kg przewagi nad swoim głównym rywalem.

Wyciskanie rozpocząłem od 165 kg. I poszło kiepsko. Podbudowany kuckami poszedłem zbyt rozluźniony, przez co nie przyłożyłem się do pozycji i nie poszło specjalnie gładko. Kolejne podejście dosyć asekuracyjne, zgłoszone 172,5 kg. Postawiony do pionu znacznie bardziej przyłożyłem się do pozycji na ławce i mostka. Było na tyle dużo luzu, że następne podejście było jednocześnie podejściem pod rekord osobisty uzyskany na zawodach. 182,5 kg od samego dołu bardzo ciężkie i nierówno wyciśnięte, jednak bez cofnięcia sztangi. Mimo to spalone 2:1. Za.. oderwanie pośladków. Nauczka na przyszłość. ;) Niestety, cała moja przewaga w jednej chwili stopniała i teraz ja miałem stratę 10 kilogramów do złota.

Ciągi rozpocząłem od 260 kilo. Rozgrzewka weszła fantastycznie, wszystkie podejścia szybkie, agresywne i ładne technicznie. 260 kilogramów nie sprawiło żadnych problemów, więc skok do 275. Ciężkie, ale płynnie, bez słabych punktów. Na trzecie podejście zgłoszone 285 kg. I tu była walka. Powoli, centymetr po centymetrze do góry, ale ostatecznie wyciągnięte i zaliczone 3:0. Rekord życiowy poprawiony o 10 kg. Jednak mimo to przegrałem pierwsze miejsce o 25 kg. To nie był jeszcze mój czas ;)

Jestem bardzo zadowolony z tego startu i szalenie się cieszę, że mimo początkowych wątpliwości zdecydowałem się na udział. Od polskiej elity trójboju siłowego dzieli mnie jeszcze kilkadziesiąt kilogramów, jednak ten start na nowo rozbudził moją determinację i wolę walki. Dziękuję wszystkim, którzy mi pomagali i kibicowali, w szczególności Kamilowi, Filipowi, Adamowi, Mateuszowi, całemu KS Team Wrocław i wielu, wielu innym. Dzięki! Bez was ten start wygląłby zgoła inaczej.

A teraz? Teraz odpoczywam. Od przyszłego tygodnia ponownie wezmę się do pracy nad redukcją wagi i poprawą wyniku, przede wszystkim w wyciskaniu. Cel – 750 kg i kategoria do 120 kg do kwietnia.

Ze sportowym pozdrowieniem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.