It’s alive!

medal

Blog pokryła spora warstwa kurzu i pajęczyn, jednak w żadnym wypadku nie oznacza to, że życie zamarło w podsztangowym światku. Ostatnie trzy miesiące były dla mnie miesiącami bardzo pracowitymi i niestety, doba składająca się z 24 godzin okazała się niewystarczająca by zadbać o swoje najstarsze dziecko. Nadszedł w końcu czas, by przywdziać fartuszek i chwycić za miotełkę. Tym samym zapowiadam rychły powrót do klepania w klawiaturę i dzielenia się wiedzą, przemyśleniami i niusami ze świata sportów siłowych. Na początek zachęcam do przewertowania kilku poniższych akapitów przybliżających, co też ten Jurand czynił najlepszego.

Zapraszam.

Read more „It’s alive!”