Paradoks Lombarda

Kilkukrotnie dane mi było w sieci się natknąć na interpretację paradoksu Lombarda stwierdzającą, iż rozróżnianie przysiadów ze względu na mechanikę ruchu na czwórkowy oraz biodrowy jest błędem, i tak naprawdę niezależnie od długości wektorów ramion sił działających na stawy biodrowy oraz kolanowy, struktury zaangażowane w ruch będą dokładnie tak samo obciążone. Postanowiliśmy dodać swoje 0.03 pln do owej dyskusji.

Może na początek – czym jest paradoks Lombarda?

Paradoks Lombarda wyjaśnia kwestię zaangażowania w przysiadzie mięśni prostego oraz dwugłowego uda. Są to mięśnie dwustawowe (oba powodują ruch w stawie biodrowym oraz kolanowym) działające przeciwstawnie do siebie (prosty uda prostuje staw kolanowy, dwójka zgina, analogiczna sytuacja ma miejsce w stawie biodrowym). Generalnie przysiad polega na wyprostowaniu kolana i biodra mniej więcej w tym samym czasie. Jak to się dzieje że możemy sobie elegancko siadać, skoro mięsień zaangażowany w wyprost biodra jednocześnie stara się zgiąć kolano, a mięsień prostujący staw kolanowy jednocześnie zgina biodro?

W dużym uproszczeniu paradoks Lombarda jest możliwy dzięki różnicom w odległości przyczepów mięśni od osi obrotu. Przy kolanie odległość ta jest dłuższa dla prostego uda niźli dwugłowego, co pozwala na wygenerowanie większej siły przez prosty właśnie w stawie kolanowym. Odwrotna sytuacja ma miejsce w stawie biodrowym, gdzie prym wiedzie dwójka. Źródło – Zatsiorsky, Biomechanics of Skeletal Muscles.
Od siebie dodałbym, że aktywność EMG podczas ruchu koncentrycznego siadu dla dwugłowego uda oraz prostego jest różna w czasie – czworogłowy (nie znalazłem badań skupiająćych się tylko na prostym) ma największą aktywność od dołu siadu, dwójka od około 90-80 stopni, gdzie czworogłowy zmniejsza swoją aktywność, ale to tylko dywagacja i możliwe że moja nadinterpretacja.

Tyle o paradoksie Lombarda.

To skąd w takim razie teorie, iż pośladek prostuje staw kolanowy i mechanika przysiadu w kontekście angażu stawu biodrowego/kolanowego to iluzja? Proszę Państwa, za wszystkim stoi pan Greg Nuckoles, i ten oto wpis:
https://www.strongerbyscience.com/squats-are-not-hip-domin…/

Swoją drogą, zajebiste rozważania (ogólnie uwielbiam Grega i jego blog, bardzo analityczne, naukowe podejście). Dla mnie problemem jest to, że fundamenty tej teorii są nieco miałkie.

Całość rozważań oparta jest o badanie nad działaniem mięśni dwustawowych w ruchach złożonych, jak m.in. jazda na rowerze czy podskok. Okazało się, że podczas tego drugiego do gry włącza się czworogłowy uda, mimo, że głównym motorem napędowym tego ruchu jest w domyśle brzuchaty łydki (mięsień dwustawowy). Otóż, podczas podskoku mięsień ten inicjalizuje zgięcie podeszwowe stopy i skraca się. Jednocześnie, jako iż jest zginaczem stawu kolanowego jest rozciągany przez działanie czworogłowego uda. Ponieważ brzuchaty wykonuje pracę i jest napięty, więc nie podlega rozciągnięciu przez czwórkę, tak oto wyprost stawu kolanowego pośrednio przekłada się na podskok. I jest to udowodniony fakt.

No to o co ci Jurczyński chodzi? Ano o inny fakt – zbadany udział czworogłowego uda w zgięciu grzbietowym to 25% całkowitej wygenerowanej siły. Jedna czwarta. Czy na tej podstawie możemy postawić tezę, iż siad „czwórkowy” czy „biodrowy” to mrzonki i negować długość wektora ramienia siły i pracę, jaką dane struktury mają wykonać? Śmiem wątpić. Nie twierdzę, że zjawiska transferu siły i „wspomagania” struktur nie ma, ale jestem przekonany, że wciąż osie obrotu i ramiona dźwigni wiodą prym.

Zapraszam do dyskusji.
Pozdro